poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 3

     - To tutaj- powiedziała Perrie parkując przed sporych rozmiarów posesją.
     - Wow! Tutaj mieszkasz?
     - Tak. Ładnie prawda?- wysiadając z samochodu przyjrzałam się bliżej willi.
     - Ślicznie!- zawołałam pełna zachwytu.- Już nie mogę się doczekać, aż wejdziemy do środka!- pisnęłam, po czym wyciągnęłam z bagażnika dwie torby na kółkach i pognałam w stronę drzwi, mijając przy tym cudny basen. Moja kuzynka wzięła Spory plecak i ruszyła za mną. Otworzyła drzwi, a ja wparowałam do domu. Znalazłyśmy się w małym przedsionku. Po lewej stronie były kręte schody a na wprost ogromny pokój. Zajrzałam do niego i po chwili musiałam zbierać szczękę z podłogi. Na jednej ze ścian wisiała ogromna plazma, a na przeciw niej ustawiona była kanapa z białej skóry i z tego samego materiału dwa fotele po jej obu stronach. Przed sofą zaś stał mały stolik kawowy a na nim w wazonie śliczna czerwona różyczka. Na przeciw mnie za miast ściany było szkło i również szklane drzwi, prowadzące do ogrodu. Po prawej stronie było przejście do kuchni. Już stąd widziałam, że meble są pomarańczowo-brązowe, ale ciekawość mnie zrzerała na tyle, że postanowiłam tam zajrzeć. Na środku stał duży stół z dwunastoma krzesłami, a na trzech ścianach rozciągały się meble...
     Zostawiając Perrie na dole ruszyłam po schodach na pierwsze piętro.Znalazłam się w korytarzu gdzie były drzwi do poszczególnych pomieszczeń. Po chwili dołączyła do mnie blondynka. Weszłyśmy do pierwszego pokoju po lewej. Na drzwiach była tabliczka Proszę pukać.
     - Oto moja sypialnia- rzekła Perrie siadając na ogromnym łóżku. Zauważyłam że w rogu pokoju są schody.
     - Co jest na górze?- spytałam  ciekawości.
     - Tam mam takie małe studio... Wiesz sprzęt do karaoke, instrumenty i takie tam- uśmiechnęła się.- Aaa... Od razu ci mówię, że każdy pokój jest zaopatrzony w łazienkę i garderobę- dodała. Rzeczywiście. Dopiero teraz zauważyłam jeszcze dwie pary drzwi w sypialni.
     Razem z dziewczyną ruszyłyśmy zwiedzać kolejne pokoje. Niewiele się różniły od tego Perrie. Poza brakiem schodów, były niemal identyczne... tylko bardziej puste i pościel była inna, ale to szczegół. Wybrałam sobie pokój na końcu korytarza i od razu się do niego "wprowadziłam". Otworzyłam jedne drzwi. Jak się okazało prowadziły do łazienki. Była ona spora. Po prawej stronie znajdowała się ogromna wanna a po lewej umywalka i toaleta. Do szafki znajdującej się nad umywalką włożyłam wszystkie kosmetyki, po czym opuściłam pomieszczenie. Ubrania poukładałam na półkach w garderobie i w końcu mogłam odpocząć. Położyłam się na łóżku nie dbając o to by przebrać się w piżamę i po kilku minutach zasnęłam.

4.07.2013;
Anglia, Londyn

      Przy śniadaniu panowała grobowa cisza. Wraz z moją kuzynką skupiłyśmy się na jedzeniu jajecznicy. W pewnym momencie Perrie się odezwała.
     - Jadę dzisiaj do mojego chłopaka. Chciałabyś go poznać?
     - Pewnie!- rzekłam.- Gdzie on mieszka?
     - Niedaleko. Jakieś dziesięć minut drogi samochodem.- Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie ciepło.- Pojedziemy do niego na...może być piętnasta?
     - Ok. I tak nie mam nic do roboty- powiedziałam zgodnie z prawdą, po czym spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Była dopiero godzina dziesiąta.
     Wstałam od stołu zabierając swój talerz, by po chwili włożyć go do zmywarki. Opuściłam Perrie i ruszyłam do salonu.
     - Gdzie jest pilot od telewizora?- spytałam siadając na kanapie.
     - Powinien być gdzieś przy sofie!- usłyszałam donośny głos mojej kuzynki. Faktycznie pilot leżał przy moich nogach. Chwilę mi zajęło odkrycie jak włącza się tę plazmę, ale po chwili wiedziałam już co i jak... Włączyłam jakiś muzyczny program. Po jakimś czasie przyszła do mnie Perrie i zaczęłyśmy tańczyć do każdej piosenki. Tak minęło nam te 5 godzin.



     Na spotkanie z chłopakiem mojej kuzynki postanowiłam ubrać prostą, żółtą sukienkę na ramiączka oraz czarne balerinki. Do tego dobrałam tego samego koloru co buty kopertówkę z kokardką [LINK]. Razem z moją kuzynką wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy w stronę samochodu. Dziewczyna przekręciła kluczyk w stacyjce i odjechałyśmy. Perrie miała na sobie niebieską sukienkę oraz czarne szpilki [LINK].
     Tak jak mówiła moja kuzynka po około 10 minutach byłyśmy na miejscu. Willa jej chłopaka była jeszcze większa niż ta, w której mieszka ona. Zaczęłam czuć się dziwnie. Chyba nie pasuję do tych ludzi... Może nie jestem biedna. Mój tata zarabia całkiem sporo, ale z nimi to się nie mogę równać.
     - Chodź- usłyszałam głos blondynki, która już stała pod drzwiami. Prędko do niej podeszłam. Po chwili w progu stanął czarnowłosy mulat.
     - Cześć kochanie!- zawołał po czym uściskał swoją dziewczynę.
     - Hej.
     - Ty pewnie jesteś Caitlin? Miło cię poznać. Mam na imię Zayn- chłopak podał mi rękę na powitanie i zaprosił nas do środka. Znalazłyśmy się w ogromnym salonie. Podobnie jak u Perrie jedną ze ścian zdobiła ogromna plazma, na przeciwko, której była ustawiona duża czarna kanapa. Po drugiej stronie pokoju był stół do ping-ponga oraz piłkarzyki.
     Zayn i Perrie gdzieś poszli. Z tego co widziałam to do kuchni, a ja zostałam sama. Nagle do pokoju wbiegł jakiś blondyn z paczką chipsów w ręku, a za nim brunet.
     - Niall, podziel się! Przecież w szafce mamy tego pełno!- krzyknął ciemnowłosy.
     - Nie! Nie oddam!
     - Chłopcy ogarnijcie się nie widzicie, że mamy gościa?- nie wiadomo kiedy do pomieszczenia wszedł jeszcze jeden chłopak. Również brunet. Pozostała dwójka spojrzała się na mnie zawstydzona. Blondyn tylko wysunął rękę z paczką i cicho spytał:
     - Chipsa?- w tym momencie brunet, który wcześniej go gonił podbiegł i wyrwał mu z ręki ową rzecz.- Louis! To nie fair!
     -Hahaha! Trzeba było ich pilnować- powiedział po czym poczęstował się chrupkiem.- Tak w ogóle to cześć!- zwrócił się do mnie.- Ja jestem Louis,a to Niall i Liam. Zayna pewnie już poznałaś?- kiwnęłam głową, na znak, że "tak.- Jest jeszcze Harry, ale on wyjechał na parę dni do rodziny- dodał.W tym momencie do pokoju wrócili Zayn i Perrie.
     - To wy wszyscy tu mieszkacie?- spytałam.
     - Tak- odpowiedzieli chórem. Przyjrzałam im się uważniej. Wyglądali znajomo.
     - A kim jesteście?- kolejne pytanie padło z moich ust.
     - One Direction.

2 komentarze: